< Wróć do ARTYKUŁY

Wezwanie do zapłaty za zdjęcie ze strony internetowej – co robić i czy trzeba płacić?9 min czytania

Prawo autorskiePrawo cywilnePrawo gospodarcze

Scenariusz wygląda niemal zawsze tak samo. Firma prowadzi stronę internetową lub bloga od lat. Pewnego dnia do skrzynki wpływa pismo od fotografa, agencji fotograficznej albo wyspecjalizowanej firmy monitorującej internet: na Państwa stronie znajduje się zdjęcie wykorzystane bez licencji, żądamy zapłaty kilku tysięcy złotych w terminie 14 dni, w przeciwnym razie sprawa trafi do sądu. W załączniku zrzut ekranu i wyliczenie.

Pierwsza reakcja to zwykle panika albo oburzenie. Wezwania tego typu nie wolno ignorować, ale nie należy też płacić żądanej kwoty w ciemno – w znacznej części spraw żądanie jest zawyżone, a niekiedy w ogóle bezzasadne. Poniżej wyjaśniamy, na jakiej podstawie prawnej opierają się takie wezwania, co realnie grozi przedsiębiorcy i jak krok po kroku zareagować.

Na czym opiera się wezwanie – podstawa prawna roszczeń

Fotografia jest utworem w rozumieniu prawa autorskiego, jeżeli stanowi przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze (art. 1 ust. 1 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (dalej: u.p.a.p.p.). Umieszczenie cudzego zdjęcia na stronie internetowej, w sklepie, na blogu czy w mediach społecznościowych stanowi korzystanie z utworu na polu eksploatacji obejmującym publiczne udostępnianie w internecie (art. 50 pkt 3 u.p.a.p.p.) – i bez licencji lub innej podstawy prawnej narusza autorskie prawa majątkowe.

Uprawnionemu przysługują wówczas roszczenia z art. 79 ust. 1 u.p.a.p.p., w szczególności o: zaniechanie naruszania, usunięcie skutków naruszenia, naprawienie szkody na zasadach ogólnych albo – i to jest podstawa większości wezwań – zapłatę sumy pieniężnej w wysokości dwukrotności stosownego wynagrodzenia, które byłoby należne z tytułu udzielenia zgody na korzystanie z utworu (art. 79 ust. 1 pkt 3 lit. b u.p.a.p.p.), a także o wydanie uzyskanych korzyści.

Po pierwsze: dwukrotność jest legalna. Przepis pozwalający żądać dwukrotności hipotetycznej opłaty licencyjnej obowiązuje i został potwierdzony w orzecznictwie – Trybunał Konstytucyjny uchylił jedynie dalej idącą trzykrotność przy naruszeniu zawinionym, a Trybunał Sprawiedliwości UE uznał dwukrotność za zgodną z prawem unijnym (sygnatury – wyrok TK z 23 czerwca 2015 r., SK 32/14, oraz wyrok TSUE z 25 stycznia 2017 r., C-367/15). Wezwanie oparte na podwójnej stawce licencyjnej nie jest więc samo w sobie nadużyciem.

Po drugie: brak winy nie zwalnia z odpowiedzialności. Roszczenia o zaniechanie i o zapłatę wynagrodzenia przysługują niezależnie od tego, czy naruszyciel wiedział o naruszeniu. Argument „nie wiedziałem, że zdjęcie jest chronione” nie uchyla obowiązku zapłaty – może co najwyżej wpływać na zakres niektórych roszczeń.

Jeżeli zdjęcie opublikowano bez wskazania autora, dochodzi dodatkowo naruszenie autorskich praw osobistych (art. 16 pkt 2 u.p.a.p.p.), z którym wiąże się roszczenie o zadośćuczynienie (art. 78 ust. 1 u.p.a.p.p.). Dlatego wezwania często zawierają dwie pozycje: wynagrodzenie za korzystanie i zadośćuczynienie za brak oznaczenia autorstwa.

Mity, które kosztują najwięcej

„Zdjęcie było w Google, więc jest darmowe”. Wyszukiwarka nie jest źródłem licencji. Dostępność zdjęcia w internecie nie oznacza zgody na jego wykorzystanie.

„Podałem autora i źródło”. Wskazanie autora realizuje jego prawo osobiste, ale nie zastępuje licencji na korzystanie. Zdjęcie z podpisem nadal wymaga zgody uprawnionego, chyba że zachodzi ustawowy dozwolony użytek – który w działalności komercyjnej ma bardzo wąskie zastosowanie.

„Usunąłem zdjęcie, więc temat zamknięty”. Usunięcie realizuje roszczenie o zaniechanie i jest bezwzględnie wskazane, ale nie niweczy roszczeń pieniężnych za okres, w którym zdjęcie było wykorzystywane.

„To agencja robiła nam stronę, niech oni płacą”. Wobec uprawnionego odpowiada podmiot, który korzysta z utworu – czyli przedsiębiorca, na którego stronie zdjęcie się znajduje. Rozliczenie z wykonawcą strony to odrębna kwestia regresowa, zależna od treści umowy z nim zawartej.

„Stary wpis na blogu, sprawa dawno przedawniona”. Dopóki zdjęcie wisi na stronie, naruszenie ma charakter trwały i roszczenie o zaniechanie jest aktualne. Roszczenia pieniężne przedawniają się, ale bieg terminów liczy się w sposób, który rzadko działa na korzyść naruszyciela.

Co robić po otrzymaniu wezwania – procedura krok po kroku

Krok 1: nie ignoruj i nie płać w ciemno. Zignorowanie wezwania prowadzi zwykle do pozwu, a wtedy do żądania dochodzą koszty procesu i zastępstwa procesowego. Zapłata pełnej żądanej kwoty bez weryfikacji oznacza z kolei najczęściej nadpłatę – kwoty w wezwaniach bywają ustalane według zawyżonych cenników, nie stawek rynkowych.

Krok 2: zabezpiecz stan faktyczny. Zanim cokolwiek zmienisz na stronie, wykonaj dokumentację: zrzuty ekranu podstrony ze zdjęciem, data publikacji wpisu, informacja, kto i skąd wstawił zdjęcie (pracownik, agencja, poprzedni wykonawca strony), oraz wszelkie dowody ewentualnej licencji – potwierdzenie zakupu ze stocka, fakturę, umowę z agencją kreatywną, warunki licencji Creative Commons obowiązujące w dacie pobrania.

Krok 3: usuń zdjęcie. Niezwłoczne usunięcie ogranicza okres naruszenia, realizuje roszczenie o zaniechanie i buduje pozycję negocjacyjną. Usunięcie nie jest przyznaniem się do winy – jest ograniczeniem ryzyka.

Krok 4: zweryfikuj legitymację wzywającego. Wezwanie jest zasadne tylko wtedy, gdy pochodzi od uprawnionego lub jego umocowanego pełnomocnika. Należy zażądać: wykazania praw do zdjęcia (kto jest autorem, na jakiej podstawie wzywający dysponuje prawami – umowa przeniesienia, licencja wyłączna z prawem dochodzenia roszczeń), pełnomocnictwa, jeżeli wzywa firma pośrednicząca, oraz danych pozwalających zidentyfikować konkretny utwór. Firmy monitorujące działają masowo i zdarza się, że nie dysponują kompletem dokumentów – brak wykazania legitymacji to poważny argument obrony.

Krok 5: zweryfikuj, czy zdjęcie w ogóle jest utworem. Ochronie podlega fotografia o indywidualnym, twórczym charakterze. Proste zdjęcia czysto rejestracyjne – katalogowe ujęcie produktu na białym tle wykonane według standardowego schematu – mogą nie spełniać progu twórczości. To ocena zawsze indywidualna, ale w sprawach o zdjęcia produktowe bywa skuteczną linią obrony.

Krok 6: zweryfikuj wysokość żądania. „Stosowne wynagrodzenie” z art. 79 ust. 1 pkt 3 lit. b u.p.a.p.p. to wynagrodzenie, jakie uprawniony otrzymałby, gdyby strony zawarły umowę licencyjną na dane korzystanie – a więc stawka rynkowa dla tego rodzaju zdjęcia, zakresu i czasu wykorzystania, nie cennik życzeniowy. Punktem odniesienia są m.in. ceny porównywalnych licencji w bankach zdjęć oraz rzeczywiste cenniki autora. Jeżeli identyczne lub porównywalne zdjęcie kosztuje w serwisie stockowym kilkadziesiąt złotych, żądanie kilku tysięcy złotych tytułem dwukrotności jest polem do istotnej redukcji. Sądy miarkują wynagrodzenie do realiów rynkowych.

Krok 7: negocjuj i zamknij sprawę ugodą. Znaczna większość takich spraw kończy się ugodą na poziomie wyraźnie niższym od pierwotnego żądania. Kluczowe elementy ugody: precyzyjne określenie utworu i okresu naruszenia, zrzeczenie się przez uprawnionego wszelkich dalszych roszczeń z tego tytułu (majątkowych i osobistych), poufność oraz – jeżeli zdjęcie ma pozostać na stronie – udzielenie licencji na dalsze korzystanie.

Krok 8: rozważ regres. Jeżeli zdjęcie wstawił wykonawca strony, agencja marketingowa albo freelancer, sprawdź umowę z nim: oświadczenia o prawach do materiałów, odpowiedzialność za wady prawne (art. 55 u.p.a.p.p., art. 471 k.c.). Zapłacona ugoda może podlegać rozliczeniu z podmiotem, który naruszenie spowodował.

Kiedy żądanie jest bezzasadne

Wezwanie nie zasługuje na zapłatę w szczególności, gdy: dysponujesz licencją (najczęstszy przypadek – zdjęcie kupione legalnie na stocku, tylko nikt nie zarchiwizował dowodu, warto odzyskać historię zakupów z konta w serwisie), zdjęcie było udostępnione na licencji Creative Commons, a jej warunki zostały dochowane, wzywający nie wykazał praw do utworu ani umocowania, zdjęcie nie stanowi utworu z braku indywidualnego charakteru, albo korzystanie mieściło się w dozwolonym użytku – np. w granicach prawa cytatu (art. 29 u.p.a.p.p.), co jednak w typowej działalności marketingowej zdarza się rzadko i wymaga spełnienia wszystkich przesłanek, w tym celu cytatu i oznaczenia źródła.

Ile to realnie kosztuje – skala ryzyka

Rząd wielkości wygląda następująco: jednorazowe wykorzystanie typowego zdjęcia stockowego na stronie firmowej to licencja warta od kilkudziesięciu do kilkuset złotych, więc dwukrotność zamyka się zwykle w kwocie kilkuset złotych do około dwóch tysięcy. Wezwania opiewające na pięć, dziesięć czy piętnaście tysięcy złotych za pojedyncze zdjęcie są z reguły oderwane od stawek rynkowych i podlegają redukcji w negocjacjach albo przed sądem. Inaczej wygląda sytuacja przy zdjęciach unikatowych (reportaż, sesja dedykowana, znany autor), wykorzystaniu w kampanii reklamowej o dużym zasięgu albo przy wielu zdjęciach jednocześnie – tam kwoty rosną realnie.

Do ryzyka finansowego trzeba doliczyć: przy braku oznaczenia autora zadośćuczynienie za naruszenie praw osobistych, a w razie procesu koszty sądowe i zastępstwa. Odpowiedzialność karna (art. 115 i nast. u.p.a.p.p.) w sprawach o pojedyncze zdjęcie na stronie firmowej ma znaczenie marginalne, ale formalnie istnieje.

Jak nie dostać takiego wezwania – prewencja

Kupuj i archiwizuj. Licencje stockowe rozwiązują problem, ale tylko wtedy, gdy potrafisz je udowodnić po latach. Faktury i potwierdzenia licencji przechowuj przez cały okres korzystania ze zdjęcia, powiązane z konkretnym plikiem.

Czytaj zakres licencji. Licencja standardowa ma ograniczenia (np. zakaz użycia w szablonach do odsprzedaży, limity nakładu) – przekroczenie zakresu to także naruszenie.

Zabezpiecz się w umowach z wykonawcami. Umowa z agencją lub freelancerem budującym stronę powinna zawierać oświadczenie o prawach do wszystkich użytych materiałów oraz zobowiązanie do pokrycia roszczeń osób trzecich.

Zrób audyt. Przegląd zdjęć na stronie i w mediach społecznościowych pod kątem pochodzenia i licencji kosztuje ułamek jednej ugody. Firmy monitorujące skanują sieć automatycznie – to nie jest ryzyko teoretyczne.

Podsumowanie

Wezwanie do zapłaty za zdjęcie to roszczenie o realnej podstawie prawnej (art. 79 u.p.a.p.p., dwukrotność stosownego wynagrodzenia, odpowiedzialność niezależna od winy), którego nie wolno ignorować – ale którego wysokość w większości przypadków jest znacząco zawyżona względem stawek rynkowych. Prawidłowa reakcja to: zabezpieczenie dowodów, usunięcie zdjęcia, weryfikacja legitymacji wzywającego i twórczego charakteru fotografii, urealnienie kwoty do poziomu rynkowej licencji i zamknięcie sprawy ugodą ze zrzeczeniem się dalszych roszczeń – z ewentualnym regresem do wykonawcy strony. Zapłata pełnej żądanej kwoty bez analizy jest niemal zawsze decyzją przedwczesną.

Zastrzeżenie: Powyższy wpis ma charakter wyłącznie informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa wymaga indywidualnej analizy. W celu uzyskania porady prawnej dostosowanej do konkretnego stanu faktycznego prosimy o kontakt z kancelarią.

Bezpłatna konsultacja

Masz pytania?
Skontaktuj się z nami.

Pierwsza rozmowa jest bezpłatna.

Może Cie zainteresować

< Wróć do ARTYKUŁY

Może Cię zainteresować

Masz pytania?
Zostaw numer telefonu. Oddzwonimy.

    Imię *
    Telefon *